Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Bolesławiec
Pamiętny Sylwester AD 1951

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Oddany właśnie po kapitalnym remoncie bolesławiecki dworzec służy podróżnym od dawien dawna, przez to miasto bowiem już w latach 1844 - 1847 Towarzystwo Kolei Dolnośląsko–Marchijskiej poprowadziło torowiska linii Wrocław – Berlin. Jej fragment, łączący Legnicę z Bolesławcem, oddano do użytku 1 października 1845 roku.
Pamiętny  Sylwester AD 1951

Pamiętny  Sylwester AD 1951
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Pamiętny  Sylwester AD 1951
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Pamiętny  Sylwester AD 1951
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku jednym z pierwszych bolesławieckich kolejarzy był Władysław Pietras. Ciekawe są sporządzone przez niego kronikarskie notatki. Zawarł w nich barwny opis, odzwierciedlający trudne, a momentami nawet dramatyczne życie polskich, bolesławieckich osiedleńców. Tak powstała opowieść o twardych ludziach, odbudowujących zniszczone miasto, przywracających zrujnowanej gospodarce sieć szynowych połączeń ze światem.

Pewien fragment kroniki przytacza okoliczności, w jakich omal nie doszło do tragicznej katastrofy kolejowej. Było to ostatniego dnia roku 1951. Zrujnowane miasto chciało jak najprzyjemniej spędzić czas na skromnych potańcówkach, organizowanych w różnych lokalach, uruchamianych sukcesywnie przez polskich osadników. Państwo Pietrasowie także zamierzali uczestniczyć w kolejowej zabawie sylwestrowej.

Bal dopiero się zaczynał, gdy o 20.30 do sali zadzwonił Franciszek Jung, ówczesny naczelnik stacji PKP - bezpośredni zwierzchnik Władysława Pietrasa. Zdenerwowany zapytał podwładnego, czy zdążył już wznieść jakiś toast. W tych okolicznościach zainteresowanie szefa przebiegiem zabawy było co najmniej dziwne, szybko jednak doprecyzował on powód alarmowego telefonu – potrzebował natychmiastowej pomocy trzeźwego, doświadczonego kolejarza. Pan Władysław zgodnie z prawdą odpowiedział, że nic jeszcze nie pił, co naczelnik Jung przyjął z ogromną ulgą.

Poprosił Pietrasa, by ten przejął dyżur nadzorujący prawidłowy i bezpieczny przejazd pociągów. Wzmożony nocny ruch składów towarowych zapowiadał bowiem duże problemy, a wyznaczony kolejarz nie zgłosił się na swoją zmianę.

Władysław opuścił towarzystwo, włożył mundur i podjął obowiązki. O godzinie 23.00 dyspozytor oddziałowy służby ruchu z Legnicy podał dla odcinka Legnica-Bolesławiec informację, że zapowiedziany pociąg towarowy z węglem jedzie opóźniony i na wspomnianej trasie będzie musiał przepuścić przyspieszony skład osobowy relacji Katowice-Węgliniec.

Parametry ich kursów wskazały, iż w Tomaszowie Bolesławieckim węglarki powinny zostać skierowane na bocznicę, zwalniając drogę gnającemu pociągowi pasażerskiemu. Legnicki dyspozytor podał właściwy tok postępowania dworcowi tomaszowskiemu.

Ale o godzinie 23.30 Władysław Pietras z przerażeniem odebrał telegraficzną informację, iż opóźniony skład z węglem wjedzie zaraz do naszego miasta ! Błyskawicznie zadzwonił do Tomaszowa krzycząc, że katowicki przyspieszony musi tam stanąć pod semaforem. To polecenie - mimo potwierdzenia odbioru – nie zostało jednak wykonane, pasażerski skład zdążał nadal w kierunku Bolesławca torem zajętym w mieście przez węglarki !

Rozpaczliwa próba uniknięcia katastrofy, podjęta przez Władysława, polegała na natychmiastowym przetoczeniu składu węglarek jak najdalej w stronę przeciwną do nadjeżdżającego pociągu pasażerskiego. Błyskawicznie manipulując kolejnymi nastawniami zwolniono miejsce do zatrzymania „pasażera” dworcowym semaforem. Po wydaniu dyspozycji nastawniczym przerażony dyżurny czekał na peronie. Oczyma wyobraźni widział już skręcone żelastwo i ciała ludzkie wymieszane z węglowym pyłem. Jak sam napisał - dzięki Bogu stało się inaczej…

Katowicki maszynista z daleka dostrzegł czerwone światło semafora, zaczął gwałtownie hamować i pociąg przeraźliwie zgrzytając kołami zamarł. Kierujący nim wjechał z włączonym sygnałem dźwiękowym, tak witał nowy rok… Gdy dotarło do niego, że cudem uniknął tragedii, nerwy mu puściły, ale „rozkleił” się i Pan Władysław - wcześniej siłą woli zachował zimną krew i tylko działał.

O północy życzeń noworocznych od żony i przyjaciół nie wysłuchał, ale jakże szczęśliwy był, że tylu nieświadomych minionego zagrożenia ludzi żyje…


Zdzisław Abramowicz



o © 2007 - 2022 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Środa 6 lipca 2022
Imieniny
Dominiki, Jaropełka, Łucji

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl